Linie lotnicze airBaltic obsłużyły w czerwcu bieżącego roku dokładnie 509 700 pasażerów - poinformował przewoźnik z Łotwy w oficjalnym komunikacie.
Wynik uzyskany w szóstym miesiącu 2026 roku jest o dwa procent lepszy od osiągniętego dokładnie w tym samym okresie przed rokiem. Wówczas doliczono się 497 600 podróżnych.
W szóstym miesiącu 2026 roku zrealizowano 4535 operacji lotniczych w airBaltic. To więcej o 6,2 proc. aniżeli w tym samym miesiącu 2025 roku, kiedy doliczono się 4270 startów i lądowań.
Średni wskaźnik wypełnienia samolotów w czerwcu spadł rok do roku o 2,2 punktu procentowego do poziomu 81,9 proc.
Od stycznia obsłużono w sumie już 2 454 900 pasażerów. To oznacza wzrost o 3,9 proc. w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. W pierwszych sześciu miesiącach bieżącego roku zrealizowano łącznie 23 634 operacji lotniczych. W tym przypadku wzrost rok do roku był na poziomie pięciu proc.
Nowe trasy z Polski
Obecnie airBaltic obsługuje ponad 130 tras z baz w Rydze, Tallinnie i Wilnie a także z Tampere oraz sezonowo z Gran Canarii, dokąd będzie można polecieć z
Poznania,
Warszawy i
Katowic. 30 marca wróciły już
bezpośrednie rejsy między stolicami Łotwy i Polski, ale jak się później okazało był to tylko
krótkotrwały epizod.
Przewoźnik z Łotwy współpracuje z ponad 20 partnerami w ramach umów code-share. Flota bałtyckich linii lotniczych składa się aktualnie z
55. airbusów A220-300.
Coraz wyższa strata i groźna upadłości?
W połowie maja airBaltic opublikowały także wyniki finansowo-operacyjne za pierwszy kwartał 2026 roku. Przewoźnik z Łotwy odnotował rekordowe przychody oraz dalszy wzrost działalności operacyjnej, jednak mimo poprawy wskaźników operacyjnych
znacząco pogłębiła się strata netto.
Według Michała Kaczmarzyka, szefa linii lotniczych Buzz z grupy Ryanair, to właśnie
airBaltic są mocnym kandydatem do ogłoszenia kolejnej upadłości w branży lotniczej. – Oni formalnie wystąpili o pomoc publiczną i już wzięli pieniądze od rządu. 30 mln euro z terminem spłaty do sierpnia – przypomniał Kaczmarzyk.
Jego zdaniem do tego czasu rynek się nie odbije na tyle mocno, żeby przewoźnik z Łotwy odzyskał płynność finansową, pozwalającą na spłatę pożyczek. – W przyszłym roku też mają gigantyczną obligację do spłaty. W związku z tym to absolutnie jest kandydat do tego, że on z rynku zejdzie – prognozuje szef linii lotniczych Buzz z grupy Ryanair.